Blog > Komentarze do wpisu

Father John Misty - Pure Comedy

Pure_Comedy

Josh Tillman to jedna z wyrazistych postaci sceny alternatywnej. Rozgłos przyniosła mu działalność z zespołem Fleet Foxes, ale wiele lat temu rozstał się z formacją i od tej pory funkcjonuje jako Father John Misty. Teraz właśnie wychodzi jego trzeci album "Pure Comedy", który współprodukował. I jest to mieszanka rocka, popu i folku.

Jak ciekawa to mieszanka, dostajemy od tytułowego utworu, gdzie najpierw mamy dźwięki trąbek, następnie jakby próbę połączenia telefonicznego i wskakujemy do fortepianu z napakowanym elektroniką tłem. Wtedy w połowie utwory dołącza się sekcja rytmiczna, trąbka oraz łagodny chórek, przez co całość nabiera z jednej strony przebojowego sznytu, z drugiej melancholijnej goryczy, by w finale wyciszyć się. I to wszystko w sześć minut. Dalej mamy trzyminutowy speed w postaci "Total Entertainment Forever", który od samego początku nabiera tempa i wpada szybko w ucho (pewnie dzięki fortepianowi oraz dęciakom). Zmienność tempa potrafi zaskoczyć, podobnie jak tytuły utworów: "Things It Would Be Helpful To Know Before the Revolution" ociera się o melancholię i smutek (te smyczki oraz chropowate tło), podobnie jak folkowy "Ballad of the Dying Man" czy pianistyczny "When the God of Love Returns There'll Be Hell to Pay". Pojawi się czasem dziwaczne udźwiękowienie (nietypowa perkusja i "szuranie" w "Birdie", zakończonym mrocznymi smyczkami, dziwaczne tło w "Two Wildly Different Perspectives" czy przesterowane wokale pod koniec "The Memo"), ale też Misty zaskakuje czasem trwania (pozornie nudne "Leaving LA", gdzie powoli dochodzą kolejne instrumenty trwa - 13 minut!!! oraz prawie 10-minutowy "So I'm Growing Old on Magic Mountain").

Nie znaczy to, że nic się tu nie dzieje. Całość troszkę przypomina muzykę z lat 70. albo z przełomu wieków, gdy wróciła moda na retro granie (cymbałki w "A Bigger Paper Bag", delikatne smyczki w "Smoochie"), co zawsze daje frajdę. Do tego Misty zawsze stawia na tekst, w którym przygląda się światu, jego głupocie, zepsuciu oraz pustce. Ale to jak ktoś będzie chciał się wsłuchać w tekst, to to znajdzie. Ale nawet jeśli ktoś skupi się tylko na warstwie muzycznej, to i tak powinien być zadowolony. To bardzo spójne, klimatyczne wydawnictwo, gdzie frontman swoim szorstkim, ale głębokim głosem daje wiele do myślenia. Nawet folkowy charakter nie powinien przeszkadzać.

8/10

piątek, 21 kwietnia 2017, radkino
Tagi: indie rock

Polecane wpisy

ministat liczniki.org
zBLOGowani.pl