Blog > Komentarze do wpisu

Nigdy cię tu nie było

Kim jest Joe? Poza brodatym, zmęczonym facetem? To facet do wynajęcia, kiedyś posiadał bardzo odpowiedni zestaw umiejętności do tropienia, lokalizowania i likwidowania wszelkiej maści delikwentów. Gdy go widzimy po raz pierwszy, jest w trakcie roboty. Właśnie skończył i dostaje kolejną fuchę: porwano córkę pewnego senatora, kandydującego w wyborach.

nigdy_cie_tu_nie_bylo1

To bardzo dziwny film, który pozornie wydaje się klasycznym thrillerem. Lynne Ramsey postanowiła pomieszać wątek kryminalny z dramatem psychologicznym, polewając onirycznym klimatem znanym z filmów Lyncha czy Refna. Powbijane niczym kasza skwarkami krótkie retrospekcje potrafią wywołać dezorientację i próbują wejść płynnie w narrację, w czym częściowo pomaga montaż. Skąpane w mroku zdjęcia ze świdrującą uszy muzyką Jonny’ego Greenwooda tylko potęguje poczucie niejasności, tajemnicy, niezrozumienia. Wszystko jest jeszcze przyprawione arthouse’owym sosem, zawierającym długie kadry oraz bardzo krótkie sceny przemocy. Zdarzają się ciekawe pomysły (odbicie dziewczyny oraz sceny zabijania pokazywane z perspektywy kamery przemysłowej), jednak to wszystko nie wyjaśnia zbyt wiele. Reżyserka nie zostawia żadnych narzędzi pomocnych do interpretacji kilku scen czy symboli (odliczanie od 50 do 1 czy wrzucenie ciała do jeziora), a wszystko tonie we krwi. Samych scen przemocy nie ma zbyt wiele, widzimy główniej jej skutki.

nigdy_cie_tu_nie_bylo2

Drugim problemem jest dla mnie fabuła, sprawiająca wrażenie mocno naciąganej oraz banalnie prostej. Tylko, że samo rozwiązanie bardziej przypomina działanie deus ex machina, pozbawione czasem logiki (odnalezienie ciała sprawcy całego zamieszania, zakończone dużym poczuciem winy oraz… dotarciem do dziewczyny w kuchni, jedzącej sobie jak gdyby nigdy nic czy szybko budowana więź między Joe a porwaną) oraz sensu. Wszystko to wydaje się puste, pozbawione postaci, zbudowanymi z jakiegoś papierka zamiast krwi i kości.

nigdy_cie_tu_nie_bylo3

Wyjątkiem od tej reguły jest nasz bohater Joe, grany przez Joaquina Phoenixa. To gość z mocno połamaną psychiką oraz bardzo dziwnymi fetyszami (uwielbia duszenie w plastikowym worku, bawi się nożem i jest wielkim fanem młotków – ale nie takich dużych jak Thor) i wewnętrznymi demonami w środku. Ten facet mógłby być bratem Drivera z filmu Refna, a jego tajemnica zaczyna także męczyć.

„Nigdy Cię tu nie było” miało być chyba nowym wcieleniem „Taksówkarza”, tylko że nadmiar oniryzmu wywołuje totalny bajzel w głowie. O co tutaj tak naprawdę tu chodzi? Próba odkupienia? Zemsta? Sprawiedliwość? Możemy się domyślać, tylko że brak jakichkolwiek tropów doprowadza do stanu znużenia. Wymęczony seans dla prawdziwych twardzieli.

4/10

Radosław Ostrowski

czwartek, 12 kwietnia 2018, radkino
Tagi: thriller

Polecane wpisy

  • Anihilacja

    Gdzieś w przyszłości dochodzi do dziwnego zdarzenia. W latarni morskiej na terenie parku narodowego pojawiło się coś, co doprowadziło do powstania tzw. Strefy X

  • Nerve

    Czym jest Nerve? To taki interaktywna gra w wyzwanie, za które otrzymuje się pieniądze. Można być graczem lub obserwatorem, który finansuje oraz tworzy kolejne

  • Bez słowa

    Futurystyczny Berlin. To tutaj przybywa amisz Leo – pozbawiony głosu barman, spotykającym się z niebieskowłosą Naadirah, pracującej w tej samej knajpie. A

  • Autostopem po śmierć (Road Games)

    Gatunek: thriller Kraj produkcji: Francja, Wielka Brytania Rok produkcji: 2015 Czas trwania: 1h 35' Reżyser: Abner J. Pastoll Obsada: Andrew Simons, Josephine d

  • B. A. Paris ZA ZAMKNIĘTYMI DRZWIAMI

    Esther spogląda na mnie i uśmiecha się lekko. - A kiedy się pobraliście, nie znalazłaś żadnych trupów w szafie ?* Jack i Grace. Małżeństwo idealne. Grace nie są

ministat liczniki.org
zBLOGowani.pl
Mediakrytyk.pl