Blog > Komentarze do wpisu

Ciche miejsce

Wyobraźcie sobie świat, w którym ludzkość rozpadła się, a świat opanowały paskudne i nieprzyjemne monstra. Są nie do zabicia, wojsko nie daje radę, jednak to wszystko poznajemy z perspektywy pewnej rodziny i to od 89 dnia po całym tym zamieszaniu. Rodzina (w tym głuchoniema córka) obecnie przebywa w opuszczonym domostwie gdzieś na wsi. Tylko, że wkrótce do tej ma dołączyć kolejny członek, co podkręca niepokój.

ciche_miejsce1

Kolejny przykład kina zrobionego przez aktora, jednak tutaj mamy do czynienia z kinem gatunkowym. Niejaki John Krasinski, którego można kojarzyć z serialu „The Office” tym razem idzie w stronę horror und groza. Ale jak wszyscy wiemy, strach i napięcie można robić na kilka różnych sposobów: od jump scare’ów po bardziej podskórne poczucie zagrożenia, bez pokazywania wszystkiego wprost. Reżyser idzie tutaj gdzieś po środku, bo z jednej strony wszystko jest budowane za pomocą dźwięków. Albowiem bestie są wyczulone na wysokie dźwięki, przez co bohaterowie porozumiewali się za pomocą języka migowego. I to jest jedno z ciekawszych doświadczeń, jakie zdarzają się zbyt rzadko w kinie. Klimatem najbliżej „Cichemu miejscu” do „To przychodzi po zmierzchu”, gdzie jest wiele niedopowiedzeń, które dla wielu mogą być dość problematyczne. Skąd się wzięły te monstra (przypominające zmutowanego Demigorgona), dlaczego bohaterowie mają wodę oraz prąd (chociaż ludzkości praktycznie nie ma), a także kto wpadł na pomysł, że urodzenie dziecka w czasach opanowanych przez szybkie monstra jest dobre. Sama wizja świata, gdzie trzeba stłumić jakiekolwiek emocje i dźwięki (scena gry, gdzie pionki nie wydają dźwięków czy przechodzenie boso na piasku), potrafi dodać wiarygodności.

ciche_miejsce2

„Ciche miejsce” ma konstrukcję klasycznego horroru, gdzie trzeba się ukrywać przed bestiami i powoli poznajemy metody działania naszych bohaterów. Jest parę momentów, gdzie (w szczególności dzieci) nasi bohaterowie nie zachowują się racjonalnie jak choćby na samym początku, lecz reżyser parę razy potrafi przyspieszyć tempo (sam poród, scena w silosie), dając wiele satysfakcji. Wszystko psuje jednak zakończenie, które jest wręcz idiotyczne.

ciche_miejsce3

Krasinski częściowo sytuację ratuje aktorstwem, które – z racji wizji świata – jest bardziej wyciszone, powściągliwe i skupione na mowie ciała. Rodziców zagrali sam reżyser oraz Emily Blunt, między którymi czuć silną chemię, mimo dość rzadkich scen wspólnych. Ale dla mnie całość skradli dzieci – ze szczególnym wskazaniem na Milicent Simmons (dziewczynka naprawdę jest niesłysząca), kradnąca ekran swoją obecnością.

Koncepcja może wydawać się bardzo ciekawa i sam początek daje kopa. Ale im dalej w las, reżyser coraz bardziej zaczyna się potykać, przez co napięcie miejscami potrafi opaść. Przez co nie do końca sprawdza się jako straszak. Na pewno trudno nie odmówić ambicji, lecz czegoś zabrakło.

6,5/10

Radosław Ostrowski

czwartek, 12 lipca 2018, radkino
Tagi: horror

Polecane wpisy

  • Wieża. Jasny dzień

    Raz na jakiś czas pojawia się film, który trudno wcisnąć do jakiejkolwiek szufladki, prowokując do gatunkowego rozgardiaszu, nie do końca wiedząc, jak ugryźć tą

  • Zombie express

    Kino azjatyckie znane jest z tego, że bywa miejscami bardzo szalone, ekstrawaganckie i nieprzewidywalne. Tym razem koreański reżyser Sang-ho Yeon postanowił wzi

  • Nomads

    Los Angeles, noc jak każda inna w szpitalu. Zawsze przywożą jakichś rannych, trzeba zrobić obchód. Normalna robota, którą wykonuje dr Flax. Tym razem trafia bar

  • RUNA - Vera Buck

    Vera Buck urodziła się w 1986 roku w Salzkotten w Niemczech. Obecnie mieszka w Zurychu. Studiowała dziennikarstwo i scenopisarstwo. Zdobyła tytuł nauk humanist

  • To

    "Film na podstawie powieści mistrza grozy, Stephena Kinga. Siedmioro przyjaciół z Derry w stanie Maine spotykają dziwne sytuacje, które łączy "prawdziwy" klown

ministat liczniki.org
zBLOGowani.pl
Mediakrytyk.pl