Blog > Komentarze do wpisu

Mój piękny syn

Narkotyki – wszyscy wiemy, że to jest zło, że działają destrukcyjnie nie tylko na organizm osoby uzależniającej, ale też dokonują sporego spustoszenia w rodzinie takiej osoby. Filmów i książek na ten temat powstało mnóstwo i powstawanie kolejnych może wydawać się dość prostą kliszą wyeksponowany przez kulturę. Dlatego troszkę byłem sceptyczny wobec filmu „Mój piękny sen”, chociaż nadzieję dawała obsada oraz reżyser Felix Van Groeningen („W kręgu miłości”).

Cała ta historia opiera się na relacji ojca Davida Sheffa (dziennikarza „Rolling Stone”) oraz jego nastoletniego syna Nica, który jest uzależniony od metamfetaminy. Początkowo ojciec nie zauważa, że coś jest z synem nie tak, wydaje się utrzymywać z nim dobry kontakt. Ale prawda okazuje się bardziej skomplikowana, a nałóg staje się wielkim ciężarem i przeciwnikiem. Tylko, czy miłość rodzicielska jest w stanie powstrzymać i pokonać uzależnienie?

moj_piekny_syn1

Muszę przyznać, że sam początek tego filmu jest dość problematyczny. I nie chodzi tu o tematykę, lecz o bardzo chaotyczny montaż. Przeskoki w czasie są tutaj dość spore, przez co nie do końca byłem w stanie się zorientować, czy widzę teraźniejszość, czy retrospekcję. Ten rozgardiasz trwa przez niemal cały film, ale najbardziej problematyczne i trudne do przełknięcia jest niemal pierwsza połowa. Przeskoki są bardzo gwałtowne i mimo kilku mocnych scen (rozmowa w restauracji czy wizyta u dra Browna), ciężko było mi się zaangażować w tą historię. Jeszcze bardziej zaskoczył mnie fakt, że scen upadku czy przebywania w jakichś brudnych toaletach (poza jedną z ostatnich scen), spelunach czy komunach. Scen zażywania narkotyków jest tylko trzy, a reżysera bardziej interesuje stan psychologiczny oraz mowa ciała niż nachalne sceny pokazujące ćpanie. Pozornie film wygląda bardzo łagodnie, wręcz niczym ciepły film obyczajowy, ale nie znaczy to jednak, że nie ma tutaj scen pełnych mroku, przerażenia czy lęku (reanimacja dziewczyny, która przedawkowała).

moj_piekny_syn2

Dla mnie jednak największą wartością jest tutaj bardzo przekonująca relacja ojca z synem. Z jednej strony jest to miłość bezwarunkowa, oparta na zaufaniu, szczerości i wsparciu. Problem jednak w tym, że nawet ona nie była w stanie zauważyć pierwszym symptomów i staje się pewnego rodzaju emocjonalną pułapką, jaką może wykorzystywać uzależniony wobec rodziny. Ojciec bardzo walczy (przez bardzo długi czas) o zdrowie swojego dziecka, a jednocześnie próbuje go zrozumieć i odkryć, gdzie popełnił błąd w wychowaniu (choć nie jest to powiedziane wprost). Jednak najmocniejsze momenty zaczynają się od drugiej połowy, gdzie Nic powoli zaczyna wychodzić na prostą. Muzyka dobrana jest świetnie, montaż już tak nie dezorientuje, a emocje coraz bardziej zaczynają kipieć aż do finału.

moj_piekny_syn3

Tak naprawdę największą siłę rażenia wywołuje znakomity duet prowadzący. Steve Carell kolejny raz potwierdza klasę w dość wyciszonej roli ojca. Z jednej strony wydaje się być bardzo ciepły, pełen empatii, a jednocześnie zagubiony, walczący niczym zwierzę o swoje dziecko, które okazuje się być kimś niby znajomym, lecz kompletnie obcym. Te sprzeczności są wygrywane zarówno mową ciała, ale też w oczach widać tą wewnętrzną walkę (najbardziej w scenie rozmowy przez telefon, gdzie odmawia synowi przyjścia do domu). Jeszcze lepszy jest Timothee Chalamet w roli syna. Mimo iż nie widać zbyt wielu scen brania dragów, to za pomocą ciała i sposobem mówienia pokazuje stan nałogowca. Wspólne sceny obydwu panów są bardzo intensywne, pełne miejscami mocnych słów, ale też bardzo silnej chemii między postaciami.

Pozornie „Mój piękny syn” wydaje się niezbyt odkrywczym podejściem do kwestii uzależnienia, lecz jest to angażujące, szczere oraz dające mocnego kopa (od połowy) kino. Aktorstwo wznosi całość na wyższy poziom, mimo pewnej dość chaotycznej formy, która dla wielu może się być dość trudna. Niemniej warto dać szansę i spróbować zmierzyć się z troszkę innym spojrzeniem na ten temat.

7,5/10

Radosław Ostrowski

wtorek, 08 stycznia 2019, radkino
Tagi: dramat

Polecane wpisy

ministat liczniki.org
zBLOGowani.pl
Mediakrytyk.pl